sobota, 25 stycznia 2014
Lübzer Landbier
Na stole konsumpcji pojawił się nowy trunek a mianowicie Lübzer Landbier.
Browar Lübzer został założony w 1877r. jak sama nazwa wskazuje mieści się w Lübz i jest dużym browarem regionalnym w północnych Niemczech. Obecnie browar Lübzer należy do koncernu Carlsberg.
Landbiery to uogólniając piwa praktycznie regionalne pojawiające się głównie na terenie Niemiec. Charakteryzują się dość niską goryczka i zawartością chmielu i zawartością alkoholu z przedziały 4,5%-5,3%. Mogą być klarowne, mętne, jasne i ciemne; więc właściwie jakichś specjalnych regół co do stylu ich warzenia niestety nie ma.
Zawartość alkoholu: 4,9%
Zawartość ekstraktu: nie podano
She: zapach naszego Landbiera był całkiem ok. Dominuje w nim nuta cytrusowa w postaci grejpfruta ale gdzieś tam w jej głębszych rejonach pojawia się dodatkowo trochę torfu. Podobał mi się kolor trunku i mogłabym go określić jako mleczno-bursztynowy. Ogólnie wielkiego zachwytu piwo to nie wywołało w obrębie moich kubków smakowych. W smaku dominuje również nuta cytrusowa przy czym jest ona równocześnie kwaskowo-żelazista. Piwo moim zdaniem jest pijalne ale żadnych cech szczególnie godnych polecenia nie posiada.
Moja ocena: 4/10
He: co by nie mówić to muszę się zgodzić z większością argumentów jakie podnosi She. Fakt zapach z pewnością jest lepszy niż większość piw koncernowych, ale skłamałbym mówiąc że zapada w pamięci albo jest wybitnie wyrazisty. On po prostu jest i się nie narzuca. Kolor podobał mi się również, jednakże mam pewne zastrzeżenia co do piany. Pięknie się nadbudowała podczas nalewania trunku, ale niestety po chwili równie szybko opadła i nie było po niej kompletnie śladu. Wysycenie było poprawne. Jeżeli chodzi o smak to do charakterystyki podanej przez She dodałbym jeszcze pojawiającą się podczas picia cierpkość na języku która daje nam delikatny posmak goździkowo-cynamonowy. Jak to w przypadku Landbier'ów gorycz jest minimalna co nie znaczy że jej tam nie ma, gdyż pod koniec konsumpcji zaczęła robić się całkiem wyrazista w obrębie moich kubków smakowych. Gdzieś tam na samym dole dodałbym posmak kwasu chlebowego. Piwo poprawne i pijalne.
Moja ocena: 5.5/10
Resume:
Aromat: 4.5/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 5/10
Cena: ~4.50 PLN
niedziela, 19 stycznia 2014
Brackie Mastne
No i stało się...przed wami król metalu z Browaru Zamkowego w Cieszynie.
Brackie Mastne to klasyczna 13 która jest specyficzna pod jednym względem a mianowicie do procesu jej uwarzenia użyto aż czterech słodów. Trzy z nich to słody jęczmienne (pilzneński, monachijski i karmelowy) oraz jeden słód pszeniczny. O smaku zaraz będziemy się rozpisywali bo to clue tej recenzji natomiast chciałbym zwrócić również waszą uwagę na etykietę. Uważam że to kawał dobrej rzemieślniczej roboty bo jest zrobiona skromnie i ze smakiem. Na froncie nie ma jakichś natrętnych logotypów, informacji jak mocno kopie ani dużego napisu PROMOCJA.
Zawartość alkoholu: 5,8%
Zawartość ekstraktu: 13%
She: Mnie nie urzekło. Dużo osób chwali to piwo za to że jest takie specyficzne i w pięknym kraju nad wisłą nie ma zbyt wielu takich piw. Oczywiście każdy argument może być w stylu "moja racja jest najmojsza" ale kłamała nie będę gdy powiem że oczekiwałam po nim więcej nazwijmy to "czynnika wyjątkowości". Dla mnie zbyt natrętna metaliczność (wiem to piwo z Cieszyna i tak już jest) sprawia że jest to dominujący czynnik w tym trunku. Oczywiście nie znaczy to że Brackie Mastne jest kompletnie nie pijalne bo tak nie jest i gdyby nie tryby metalowe moja ocena byłaby zgoła inna (patrz wyższa). Zatem o walorach smakowo-zapachowym pisała nie będę bo mnie nie urzekły, ale dla Pań (i Panów jeśli tu tacy są) domu spędzających mile czas w czeluściach kuchni piekielnej napiszę że moim zdaniem Brackie Mastne byłoby by ze względu na swój specyficzny smak i charakter dobrą bazą do pieczenia czerwonych mięs jako składnik marynat, dolewka podczas duszenia (zamiast wina czerwonego) lub po prostu do procesu spożywania trunku podczas jedzenia mięsiwa.
Moja ocena: mocne 4/10
He: Moje zdanie jest zgoła inne niż She. Oczywiście nadal mówimy o brackim wiec targetem nie są ultra piwoszo-smakoszo-blogerzy. Mi się Brackie Mastne spodobało i z pewnością dostanie ode mnie jeszcze kolejne szanse. Zapach oczywiście trąci metalem i to nie podlega wątpliwości ale po mocniejszym wdychaniu rozwija się nam również nuta owocowo-karmelowa. Podoba mi się kolor bo po przelaniu do kufla mieni się piękną ciemną bursztynową barwa i przyjemnie się na nią patrzy. Trochę szkoda że piana nadbudowuje się dosyć słabo i praktycznie nie pozostawia po sobie żadnego śladu. Nasycenie jest raczej przeciętne ale piwo gdy już znajduje się w ustach to dosyć ciekawie się pieni. Smak jest dosyć intrygujący gdyż nadal metal jest to królem ale na kubkach smakowych pojawia nam się sympatyczna nuta owocowa. Smak Brackiego określiłbym jako połączenie wędzonej śliwki z odrobiną cynamonu, palonego karmelu i całkiem przyjemnej kwaskowatości. Uważam że to całkiem przyjemny smak i gdyby metal nie był pierwszoplanowym bohaterem to byłoby jeszcze ciekawiej. Goryczka jakaś tam istnieje ale umówmy się jest na tyle słaba i nie natrętna że zdecydowanie nie jest tutaj głównym bohaterem smaku. Mnie ogólnie się podobało i mogę powiedzieć że jest to piwo warte swojej ceny i wypada go przynajmniej raz skosztować.
Moja ocena: 6.5/10
Resume:
Aromat: 3/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 5,5/10
Cena: ~3,60 PLN
czwartek, 2 stycznia 2014
Svijany, Svijanský Máz
W nowym roku zaczynamy z nowymi recenzjami.
Z różnych powodów nie mogliśmy pisać przez ostatnie kilka tygodni ale oczywiście nie znaczy to że blog umarł.
Svijany to jeden z najstarszych czeskich browarów założony w 1564 roku mieszczący się (jak się pewnie nie trudno domyślić w miejscowościu Svijany). Browar Svijany głównie słynie z produkcji niepasteryzowanych lagerów, jednak warzy również piwo pszeniczne i bezalkowolowe.
Nam przypadło testować typowy przykład tzw. czeskiej 11 czyli dość polecany Svijanský Máz.
Zawartość alkoholu: 4,8%
Zawartość ekstraktu: 11%
She: Lubie czeskie lagery i miałam nadzieje że będzie to kolejny przedstawiciel piw o których można śmiało powiedzieć "Lubie To !". Niestety wbrew powszechnym ochom i achom z różnych recenzji internetowych piwo okazało się być bardzo mocno przeciętne. Ja na pewno zgadzam się ze stwierdzeniem jednego z fanatyków tego trunku że przez ostatnie dwa lata jakość generalnie pikuje w dół. Oczywiście dwa lata temu nie kosztowałam tego piwa ale zakładam (chyba słusznie) że Ci (bo to nie pojedyncza opinia) co mieli okazje porównać smak i aromat w przeciągu ostatnich kilku lat raczej się nie mylą. Na samym starcie zapach piwa sugeruje zgodnie z tym co mówi ksiądz Natanek "wiedz że coś się dzieje !". Zapach jest dosyć mocno żelazisty i z pewnością już na starcie nie zachęca do ekstatycznej konsumpcji. Gdzieś tam głęboko czuć delikatną nutę słodowo-cynamonową ale omówmy się można przyjąć że jej tam nie ma. Svijanský Máz jest w smaku wyraziście goryczkowy i to jest miłe uczucie; niestety bardzo szybko zmienia się ono w natrętną gorycz która tylko drażni kubki smakowe. Najgorszym jest fakt że piwo jest zbyt kwaśne i to psuje cały urok jaki mógłby w nim tkwić. Więcej nie będę się rozpisywała bo uważam że trunek nie jest warty polecenia i wszelkie peany na jego cześć są praktycznie wyssane z palca.
Moja ocena: 4/10
He: A miało być tak pięknie....w ten sposób należałoby rozpocząć tą recenzję. Przyznam szczerzę że też się zawiodłem na tym piwie. Svijanský Máz teoretycznie ma wszystkie cechy dobrego piwa bo jest ładna klasyczna etykieta, jest fajny kolor złocisty kolor ale niezależnie od tego z której strony do niego podejdziemy zawsze czegoś brakuje. Piana jest piękna, gruba i tworzy miłe dla oka czopy z lekkim kożuchem na ściankach szkła, ale za to gaz praktycznie nie istnieje. Wysycenie jest tragicznie niskie a sam gaz na języku tworzy coś na kształt małych perełek. Smak typowej czeskiej jedenastki to generalnie dobra zachęta do picia a w tym wypadku nie dość że zmagamy się z połączeniem smaku chmielu ze stalą nierdzewną i kwaśnym ogórkiem lub cytryną to piwo jest zbyt wodniste co już w ogóle psuje potencjalną radość z jego konsumpcji. Zakładam że raczej nie trafił nam się trefy egzemplarz więc gdy znowu nadarzy się okazja spróbujemy jeszcze raz podejść do wytworu browaru Svijany. A miało być tak pięknie....a wyszło jak zwykle. Nie ma się nad czym zachwycać, dla geeków do spróbowania i odchaczenia na liście ale generalnie to nic szczególnego.
Moja ocena: 4/10
Resume:
Aromat: 3/10
Prezencja: 5/10
Kubki smakowe: 3/10
Cena: ~3.20 PLN
Z różnych powodów nie mogliśmy pisać przez ostatnie kilka tygodni ale oczywiście nie znaczy to że blog umarł.
Svijany to jeden z najstarszych czeskich browarów założony w 1564 roku mieszczący się (jak się pewnie nie trudno domyślić w miejscowościu Svijany). Browar Svijany głównie słynie z produkcji niepasteryzowanych lagerów, jednak warzy również piwo pszeniczne i bezalkowolowe.
Nam przypadło testować typowy przykład tzw. czeskiej 11 czyli dość polecany Svijanský Máz.
Zawartość alkoholu: 4,8%
Zawartość ekstraktu: 11%
She: Lubie czeskie lagery i miałam nadzieje że będzie to kolejny przedstawiciel piw o których można śmiało powiedzieć "Lubie To !". Niestety wbrew powszechnym ochom i achom z różnych recenzji internetowych piwo okazało się być bardzo mocno przeciętne. Ja na pewno zgadzam się ze stwierdzeniem jednego z fanatyków tego trunku że przez ostatnie dwa lata jakość generalnie pikuje w dół. Oczywiście dwa lata temu nie kosztowałam tego piwa ale zakładam (chyba słusznie) że Ci (bo to nie pojedyncza opinia) co mieli okazje porównać smak i aromat w przeciągu ostatnich kilku lat raczej się nie mylą. Na samym starcie zapach piwa sugeruje zgodnie z tym co mówi ksiądz Natanek "wiedz że coś się dzieje !". Zapach jest dosyć mocno żelazisty i z pewnością już na starcie nie zachęca do ekstatycznej konsumpcji. Gdzieś tam głęboko czuć delikatną nutę słodowo-cynamonową ale omówmy się można przyjąć że jej tam nie ma. Svijanský Máz jest w smaku wyraziście goryczkowy i to jest miłe uczucie; niestety bardzo szybko zmienia się ono w natrętną gorycz która tylko drażni kubki smakowe. Najgorszym jest fakt że piwo jest zbyt kwaśne i to psuje cały urok jaki mógłby w nim tkwić. Więcej nie będę się rozpisywała bo uważam że trunek nie jest warty polecenia i wszelkie peany na jego cześć są praktycznie wyssane z palca.
Moja ocena: 4/10
He: A miało być tak pięknie....w ten sposób należałoby rozpocząć tą recenzję. Przyznam szczerzę że też się zawiodłem na tym piwie. Svijanský Máz teoretycznie ma wszystkie cechy dobrego piwa bo jest ładna klasyczna etykieta, jest fajny kolor złocisty kolor ale niezależnie od tego z której strony do niego podejdziemy zawsze czegoś brakuje. Piana jest piękna, gruba i tworzy miłe dla oka czopy z lekkim kożuchem na ściankach szkła, ale za to gaz praktycznie nie istnieje. Wysycenie jest tragicznie niskie a sam gaz na języku tworzy coś na kształt małych perełek. Smak typowej czeskiej jedenastki to generalnie dobra zachęta do picia a w tym wypadku nie dość że zmagamy się z połączeniem smaku chmielu ze stalą nierdzewną i kwaśnym ogórkiem lub cytryną to piwo jest zbyt wodniste co już w ogóle psuje potencjalną radość z jego konsumpcji. Zakładam że raczej nie trafił nam się trefy egzemplarz więc gdy znowu nadarzy się okazja spróbujemy jeszcze raz podejść do wytworu browaru Svijany. A miało być tak pięknie....a wyszło jak zwykle. Nie ma się nad czym zachwycać, dla geeków do spróbowania i odchaczenia na liście ale generalnie to nic szczególnego.
Moja ocena: 4/10
Resume:
Aromat: 3/10
Prezencja: 5/10
Kubki smakowe: 3/10
Cena: ~3.20 PLN
czwartek, 28 listopada 2013
Komes Porter Bałtycki
Porterem Polska leży...podobno robimy jedne z najlepszych porterów w tej części galaktyki. Dziś serwujemy wam kolejny trunek z browaru Fortuna w Miłosławiu a mianowicie Komes Porter Bałtycki.
Bardzo chcieliśmy się z nim zmierzyć aby wydać swoją opinię czy złoty medal na European Beer Star 2012 był w pełni zasłużony.
Zawartość alkoholu: 9%
Zawartość ekstraktu: 21%
She: Co tu dużo mówić nie przepadam jakoś szczególnie za wszelkiej maści porterami bo są jak dla mnie za mocne. Nie znaczy to wcale że to złe piwa tylko ich moc nie każdemu może pasować. Ale co do Portera Bałtyckiego musiałam go spróbować czy te wszystkie ochy i achy nie są nadane mu na wyrost. W zapachu dominuje mocna palona kawa, odrobinę palonego słodu i co pewnie nie jest zaskoczeniem estry w połączeniu z nutą alkoholu. Dominującym aspektem jest oczywiście wszechobecna kawa. Po przelaniu do szkła trunek ma mocną intensywną barwę fakturą przypominającą sławny napój reklamowany co roku przez św. Mikołaja. Piany praktycznie brak a nasycenie jest dosyć słabe. W smaku Porter Bałtycki rozwija swoje skrzydła bo jest piwem dojrzewającym. Nasz egzemplarz można by rzec był "świeżakiem" bo miał ok 3-4 miesiące więc opisujemy piwo które jeszcze nie dojrzało do końca. W smaku dominuje oczywiście palona kawa i wyrazista goryczka. Co ciekawe możemy tam znaleźć również posmak przypalonego gorzkiego karmelu i nutę wytrawnej gorzkiej czekolady. Jak każdy inny przedstawiciel tego gatunku Porter Komes Bałtycki jest piwem ciężkim i dosyć mocnym. Alkohol jest mocno wyczuwalny (te 9% zawartości alkoholu z czegoś wynika), ale mimo wszystko nie jest to natrętna nuta alkoholowa. Co ciekawe trunek nazwijmy to "dosyć dobrze wchodzi".
Moja ocena: 5/10
He: Miałem rozpocząć ten opis tak jak zwykle pisząc o smaku, zapachu, barwie, itp. Dziś będzie inaczej !. Z porterami mam różne wspomnienia jedne lepsze inne gorsze. Pamiętam z czasów młodzieńczych coś co nazywało się EB Porter później nastał czas Żywiec Porter i dla młodego podlotka były to piwa generujące efekt "aśienajebaułem". Tyle o młodzieńczych inspiracjach porterem samym w sobie. Co do naszego Portera Bałtyckiego nie mogę właściwie powiedzieć o tym piwie nic złego. Jest mocne, bardzo wyraziste, baaaardzo kawowe (dla kogoś takiego jak ja kto nie pije kawy może nawet trochę aż za bardzo) i ogólnie idalnie pasuje na chłodne wieczory. Umówmy się że ciepłe piwo z sokiem jest "Be" ale rozgrzewający Porter Bałtycki to moim zdaniem idealne rozwiązanie dla kogoś kto chce się miło rozgrzać w jesienno zimowej aurze popijając rozgrzewający wytrawny trunek. Podsumowując chciałbym mieć tyle cierpliwości i tak dużą szafę żeby móc schować Komesa Portera Bałtyckiego na jakieś 2-3 lata i zobaczyć jak bardzo rozwinie się jego smak i czy będzie to miłe zaskoczenie....niestety nie mam aż tyle cierpliwości bo to dobre piwo. Czy warte swoich nagród, cóż nie mi to oceniać ja twierdze że jest dobre. BTW bardzo urzekł mnie minimalistyczny projekt frontowej etykiety.
Moja ocena: 7/10
Resume:
Aromat: 6/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 7/10
Cena: ~5,00 PLN
Bardzo chcieliśmy się z nim zmierzyć aby wydać swoją opinię czy złoty medal na European Beer Star 2012 był w pełni zasłużony.
Zawartość alkoholu: 9%
Zawartość ekstraktu: 21%
She: Co tu dużo mówić nie przepadam jakoś szczególnie za wszelkiej maści porterami bo są jak dla mnie za mocne. Nie znaczy to wcale że to złe piwa tylko ich moc nie każdemu może pasować. Ale co do Portera Bałtyckiego musiałam go spróbować czy te wszystkie ochy i achy nie są nadane mu na wyrost. W zapachu dominuje mocna palona kawa, odrobinę palonego słodu i co pewnie nie jest zaskoczeniem estry w połączeniu z nutą alkoholu. Dominującym aspektem jest oczywiście wszechobecna kawa. Po przelaniu do szkła trunek ma mocną intensywną barwę fakturą przypominającą sławny napój reklamowany co roku przez św. Mikołaja. Piany praktycznie brak a nasycenie jest dosyć słabe. W smaku Porter Bałtycki rozwija swoje skrzydła bo jest piwem dojrzewającym. Nasz egzemplarz można by rzec był "świeżakiem" bo miał ok 3-4 miesiące więc opisujemy piwo które jeszcze nie dojrzało do końca. W smaku dominuje oczywiście palona kawa i wyrazista goryczka. Co ciekawe możemy tam znaleźć również posmak przypalonego gorzkiego karmelu i nutę wytrawnej gorzkiej czekolady. Jak każdy inny przedstawiciel tego gatunku Porter Komes Bałtycki jest piwem ciężkim i dosyć mocnym. Alkohol jest mocno wyczuwalny (te 9% zawartości alkoholu z czegoś wynika), ale mimo wszystko nie jest to natrętna nuta alkoholowa. Co ciekawe trunek nazwijmy to "dosyć dobrze wchodzi".
Moja ocena: 5/10
He: Miałem rozpocząć ten opis tak jak zwykle pisząc o smaku, zapachu, barwie, itp. Dziś będzie inaczej !. Z porterami mam różne wspomnienia jedne lepsze inne gorsze. Pamiętam z czasów młodzieńczych coś co nazywało się EB Porter później nastał czas Żywiec Porter i dla młodego podlotka były to piwa generujące efekt "aśienajebaułem". Tyle o młodzieńczych inspiracjach porterem samym w sobie. Co do naszego Portera Bałtyckiego nie mogę właściwie powiedzieć o tym piwie nic złego. Jest mocne, bardzo wyraziste, baaaardzo kawowe (dla kogoś takiego jak ja kto nie pije kawy może nawet trochę aż za bardzo) i ogólnie idalnie pasuje na chłodne wieczory. Umówmy się że ciepłe piwo z sokiem jest "Be" ale rozgrzewający Porter Bałtycki to moim zdaniem idealne rozwiązanie dla kogoś kto chce się miło rozgrzać w jesienno zimowej aurze popijając rozgrzewający wytrawny trunek. Podsumowując chciałbym mieć tyle cierpliwości i tak dużą szafę żeby móc schować Komesa Portera Bałtyckiego na jakieś 2-3 lata i zobaczyć jak bardzo rozwinie się jego smak i czy będzie to miłe zaskoczenie....niestety nie mam aż tyle cierpliwości bo to dobre piwo. Czy warte swoich nagród, cóż nie mi to oceniać ja twierdze że jest dobre. BTW bardzo urzekł mnie minimalistyczny projekt frontowej etykiety.
Moja ocena: 7/10
Resume:
Aromat: 6/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 7/10
Cena: ~5,00 PLN
czwartek, 14 listopada 2013
Obołoń Białe
Browar Obołoń istnieje od roku 1974 a nazwa browaru wiąże się z stricte z jego lokalizacją ponieważ Obołoń to dzielnica Kijowa w której mieści się browar.
Każdy trunek serwowany przez kijowski browar Obołoń napawa nas radością bo nigdy się na nich nie zawiedliśmy. Tak samo było i tym razem gdyż co by nie mówić piwowarzy ukraińscy nauczyli się warzyć bardzo dobre piwa różnych gatunków a Obołoń Białe jest tego kolejnym udanym wcieleniem.
Obołoń Biłe vel Obolon Białe to reprezentant piw jęczmienno-pszenicznych typu belgijskiego (Witbier) dodatkowo wzbogaconego o pektyny i kolendrę. Według informacji jakie udało mi się znaleźć piwny aromat jest oparty na bazie niemieckiego chmielu Hallertau oraz żateckiego chmieli z Bohemii.
Zawartość alkoholu: 4,7%
Zawartość ekstraktu: 11,5%
She: Kolor piwa jest jasnosłomokowy natomiast ze względu na fakt że jest to piwo niefiltrowane jego faktura wygląda jakby była mleczna. Nasza próbka Obołonia charakteryzowała się zapachem słodowo-drożdzowym, lekko kwaskowym, z nutą metaliczną i cytrusową. Piwo po przelaniu utworzyło ładną i gęsta pianę, ale niestety nie była ona zbyt trwała. Co do smaku to w tym miejscu rozpoczyna się magia tego trunku. Smak trunku jest rozbudowany gdyż na starcie mamy do czynienia z lekką kwasowością i cierpkim posmakiem który po chwili zmienia się w posmak drożdżowo-korzenny. Na samym końcu uderza nas nuta cytrusowa w postaci lekko cierpkiego grejfruta i bardzo delikatny posmak skórki bananowej. Chociaż nie jestem zbyt wielką zwolenniczką tego typu trunków sądzę że Obołoń Białe to bardzo dobre piwo warte zarówno swojej ceny jak i spożycia. Fakt nie każdy będzie nim zachwycony ale moim zdaniem warto się bliżej zaprzyjaźnić z Obołoniem.
Moja ocena: 7,5/10
He: POLECAM...tak powinna się rozpocząć i zakończyć niniejsza recenzja Obołonia Białego. Mętny kolor mleczno-słomokowożółty bardzo mi się podoba, a o zapachu nawet nie wspomnę bo jest bardzo ciekawy i jego kompozycja daje nam od razu sygnał że mamy do czynienia z trunkiem przemyślanym i dobrej jakości. Przyczepiłbym się minimalnie do jego nasycenia bo mogłoby być odrobinę większe. Drugą kwestią jest piana bo niby ładnie się buduje ale nie towarzyszy nam przez cały czas konsumpcji. Tyle z wad bo reszta to same zalety. Obołoń Biały nie jest wyrazisty bo wszystkie smaki drożdżowe, kwaskowe, cytrusowe i korzenne wzajemnie się przenikają i żaden nie jest dominujący; ale moim zdaniem to właśnie jest zaleta tego trunku. Bardzo podoba mi się że ukraińscy piwowarzy dodali do Obołonia kolendry przez co to piwo na pewno wyróżnia się z szeregu bo charakterystyczny korzenny posmak jest całkiem miły i przyjemny. Piwo po skończeniu nie pozostawia w ustach żadnych natrętnych posmaków i całościowo podsumowując stwierdzam że to kolejny bardzo dobry trunek z browaru Obołoń i bardzo go wszystkim polecam.
Moja ocena: 7,5/10
Resume:
Aromat: 7,5/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 8/10
Cena: ~4,50 PLN
Każdy trunek serwowany przez kijowski browar Obołoń napawa nas radością bo nigdy się na nich nie zawiedliśmy. Tak samo było i tym razem gdyż co by nie mówić piwowarzy ukraińscy nauczyli się warzyć bardzo dobre piwa różnych gatunków a Obołoń Białe jest tego kolejnym udanym wcieleniem.
Obołoń Biłe vel Obolon Białe to reprezentant piw jęczmienno-pszenicznych typu belgijskiego (Witbier) dodatkowo wzbogaconego o pektyny i kolendrę. Według informacji jakie udało mi się znaleźć piwny aromat jest oparty na bazie niemieckiego chmielu Hallertau oraz żateckiego chmieli z Bohemii.
Zawartość alkoholu: 4,7%
Zawartość ekstraktu: 11,5%
She: Kolor piwa jest jasnosłomokowy natomiast ze względu na fakt że jest to piwo niefiltrowane jego faktura wygląda jakby była mleczna. Nasza próbka Obołonia charakteryzowała się zapachem słodowo-drożdzowym, lekko kwaskowym, z nutą metaliczną i cytrusową. Piwo po przelaniu utworzyło ładną i gęsta pianę, ale niestety nie była ona zbyt trwała. Co do smaku to w tym miejscu rozpoczyna się magia tego trunku. Smak trunku jest rozbudowany gdyż na starcie mamy do czynienia z lekką kwasowością i cierpkim posmakiem który po chwili zmienia się w posmak drożdżowo-korzenny. Na samym końcu uderza nas nuta cytrusowa w postaci lekko cierpkiego grejfruta i bardzo delikatny posmak skórki bananowej. Chociaż nie jestem zbyt wielką zwolenniczką tego typu trunków sądzę że Obołoń Białe to bardzo dobre piwo warte zarówno swojej ceny jak i spożycia. Fakt nie każdy będzie nim zachwycony ale moim zdaniem warto się bliżej zaprzyjaźnić z Obołoniem.
Moja ocena: 7,5/10
He: POLECAM...tak powinna się rozpocząć i zakończyć niniejsza recenzja Obołonia Białego. Mętny kolor mleczno-słomokowożółty bardzo mi się podoba, a o zapachu nawet nie wspomnę bo jest bardzo ciekawy i jego kompozycja daje nam od razu sygnał że mamy do czynienia z trunkiem przemyślanym i dobrej jakości. Przyczepiłbym się minimalnie do jego nasycenia bo mogłoby być odrobinę większe. Drugą kwestią jest piana bo niby ładnie się buduje ale nie towarzyszy nam przez cały czas konsumpcji. Tyle z wad bo reszta to same zalety. Obołoń Biały nie jest wyrazisty bo wszystkie smaki drożdżowe, kwaskowe, cytrusowe i korzenne wzajemnie się przenikają i żaden nie jest dominujący; ale moim zdaniem to właśnie jest zaleta tego trunku. Bardzo podoba mi się że ukraińscy piwowarzy dodali do Obołonia kolendry przez co to piwo na pewno wyróżnia się z szeregu bo charakterystyczny korzenny posmak jest całkiem miły i przyjemny. Piwo po skończeniu nie pozostawia w ustach żadnych natrętnych posmaków i całościowo podsumowując stwierdzam że to kolejny bardzo dobry trunek z browaru Obołoń i bardzo go wszystkim polecam.
Moja ocena: 7,5/10
Resume:
Aromat: 7,5/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 8/10
Cena: ~4,50 PLN
środa, 13 listopada 2013
Fortuna Miodowe
Powinniśmy zacząć od tego że jak wieść gminna niesie każdy lubi piwo miodowe bo jest dobre i słodkie czyli słodkie i dobre.
Dziś przyszło nam zetknąć się z przedstawicielem grupy piw miodowych a mianowicie "Fortuna Miodowe".
Browar Fortuna powstał w 1889 roku i z różnymi mniejszymi i większymi zawirowaniami funkcjonuje do dzisiaj. Wedle charakterystyki grupa piw pod nazwą fortuna to ciemne piwa słodowe dolnej fermentacji z różnymi aromatami i dodatkami mającymi poprawić smak i nastrój pijącego :)
Zawartość alkoholu: 5,6%
Zawartość ekstraktu: nie podano
She: Mniej lub bardziej jako kobieta lubię napitki serwowane przez browar Fortuna. Tym razem na stolik trafiła Fortuna Miodowa i cóż mogę o niej powiedzieć. Piwo ma bardzo miły zapach w którym dominującą nutą jest oczywiście miód gryczany. Browar Fortuna chwali się że dodawany jest naturalny miód, ale czy ta informacja jest prawdziwa tego niestety nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Po dłuższym poznaniu w trunku można wyczuć również nuty palonego słodu, i zapach karmelowo-kawowy. Szkoda że nasycenie pozostawia wiele do życzenia bo mogłoby być mocniejsze a przez to sam trunek na pewno byłby ciekawszy. Co do smaku...cóż z racji że to piwo miodowe dominującym smakiem jest oczywiście miód. Fakt wyczuwalny jest również słodki posmak słodu i minimalna zawartość goryczy ale gubią się one w ilości słodyczy serwowanej przez miód. Czy Fortuna Miodowe mi się podoba ?? Mówiąc szczerze jeżeli typujemy babski wieczór i oglądanie jakichś romansideł oraz wymianę poglądów między kobietami, to można śmiało stwierdzić że jest OK. W pozostałych przypadkach uważam że mogłoby być lepsze.
Moja ocena: 5,5/10
He: Ja jakoś nie mam szczęścia do piw serwowanych przez Browar Fortuna bo każde mnie w mniejszym lub większym stopniu rozczarowuje. W tym przypadku zarzut jest tylko jeden i jest nim wszechobecna słodycz ale o tym później. Podoba mi się kolor piwa bo trochę przypomina coś pomiędzy sławną Coca-Colą a równie sławnym Schwarzbierem i za to duży plus. Niestety nie podoba mi się fakt że piana praktycznie nie istnieje a wysycenie dwutlenkiem węgla pozostawia wiele do życzenia. Dochodząc do meritum wszechobecna słodycz może jest miła przy pierwszych łykach, natomiast im dalej brniemy w kierunku konsumpcji tego trunku tym gorzej. Suma summarum na finiszu mamy zdecydowanie przesłodzone "babskie" piwo, którego słodycz jest tak natrętna że musiałem ją zniwelować ostrym sosem Tabasco Habanero. Jeśli ktoś czuje się "Kubusiem Puchatkiem" i lubi miodek to z pewnością nie będzie zawiedziony. Natomiast jeśli ktoś szuka piwa o smaku piwa to chyba nie tędy droga.
Moja ocena: 4/10 (zdecydowanie za słodkie)
Resume:
Aromat: 6/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 3/10
Cena: 4.20 PLN
Dziś przyszło nam zetknąć się z przedstawicielem grupy piw miodowych a mianowicie "Fortuna Miodowe".
Browar Fortuna powstał w 1889 roku i z różnymi mniejszymi i większymi zawirowaniami funkcjonuje do dzisiaj. Wedle charakterystyki grupa piw pod nazwą fortuna to ciemne piwa słodowe dolnej fermentacji z różnymi aromatami i dodatkami mającymi poprawić smak i nastrój pijącego :)
Zawartość alkoholu: 5,6%
Zawartość ekstraktu: nie podano
She: Mniej lub bardziej jako kobieta lubię napitki serwowane przez browar Fortuna. Tym razem na stolik trafiła Fortuna Miodowa i cóż mogę o niej powiedzieć. Piwo ma bardzo miły zapach w którym dominującą nutą jest oczywiście miód gryczany. Browar Fortuna chwali się że dodawany jest naturalny miód, ale czy ta informacja jest prawdziwa tego niestety nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Po dłuższym poznaniu w trunku można wyczuć również nuty palonego słodu, i zapach karmelowo-kawowy. Szkoda że nasycenie pozostawia wiele do życzenia bo mogłoby być mocniejsze a przez to sam trunek na pewno byłby ciekawszy. Co do smaku...cóż z racji że to piwo miodowe dominującym smakiem jest oczywiście miód. Fakt wyczuwalny jest również słodki posmak słodu i minimalna zawartość goryczy ale gubią się one w ilości słodyczy serwowanej przez miód. Czy Fortuna Miodowe mi się podoba ?? Mówiąc szczerze jeżeli typujemy babski wieczór i oglądanie jakichś romansideł oraz wymianę poglądów między kobietami, to można śmiało stwierdzić że jest OK. W pozostałych przypadkach uważam że mogłoby być lepsze.
Moja ocena: 5,5/10
He: Ja jakoś nie mam szczęścia do piw serwowanych przez Browar Fortuna bo każde mnie w mniejszym lub większym stopniu rozczarowuje. W tym przypadku zarzut jest tylko jeden i jest nim wszechobecna słodycz ale o tym później. Podoba mi się kolor piwa bo trochę przypomina coś pomiędzy sławną Coca-Colą a równie sławnym Schwarzbierem i za to duży plus. Niestety nie podoba mi się fakt że piana praktycznie nie istnieje a wysycenie dwutlenkiem węgla pozostawia wiele do życzenia. Dochodząc do meritum wszechobecna słodycz może jest miła przy pierwszych łykach, natomiast im dalej brniemy w kierunku konsumpcji tego trunku tym gorzej. Suma summarum na finiszu mamy zdecydowanie przesłodzone "babskie" piwo, którego słodycz jest tak natrętna że musiałem ją zniwelować ostrym sosem Tabasco Habanero. Jeśli ktoś czuje się "Kubusiem Puchatkiem" i lubi miodek to z pewnością nie będzie zawiedziony. Natomiast jeśli ktoś szuka piwa o smaku piwa to chyba nie tędy droga.
Moja ocena: 4/10 (zdecydowanie za słodkie)
Resume:
Aromat: 6/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 3/10
Cena: 4.20 PLN
środa, 6 listopada 2013
Raciborskie Niefiltrowane
Dawno dawno temu mieliśmy okazję kosztować "wynalazku" o nazwie Raciborskie Zielone...i cóż było tragiczne, a wręcz bardzo tragiczne.
Tym razem trafił nam się kolejny produkt browaru w Raciborzu pod nazwą "Raciborskie Niefiltrowane".
Pierwsze wzmianki o Browarze Zamkowym w Raciborzu pochodzą podobno z 1567 roku, co jest na tyle istotne jak fakt że Tyskie, Warka i inne browary mają 300-400 letnią historię warzenia piwa.
Browar w Raciborzu co jakiś czas pojawia się na półkach mniejszych i większych sklepów i co ciekawe niektórzy go bardzo cenią. Nam po złym wspomnieniu z Raciborskim Zielonym nadarzyła się sposobność skonsumowania Raciborskiego Niefiltrowanego.
Zawartość alkoholu: 5,0%
Zawartość ekstraktu: 12,0 %
She: Racibórz znam z telewizji i wiem że była u nich dawno temu wielka powódź, są trzy znane na cały świat fabryki Rafako, Mieszko i Henkel...i to właściwie tyle. Co do browaru Raciborskie Niefiltrowane totrunek sam w sobie nie urzeka w jakiś wybitny sposób. Zapach jest dosyć słaby, lekko metaliczny i odrobinę chmielowo-słodowy. Piwo jest dosyć mętne nie klarowne ale ma ładny słomkowy kolor. Na duży plus zawartość drożdży w butelce przez co odnosimy wrażenie że piwo jest staranniej warzone i "z pewnością piwowar osobiście wrzuca drożdże do każdej butelki". Trochę mam z tym piwem problem bo nie jest goryczkowe tylko słodowe. Smak jest lekko kwaskowy z mocną nutą słodkości. Moim zdaniem piwo dobrze komponuje się z wędzoną rybą bo wzajemne przenikanie smaków nie powoduje natrętnej słodyczy w ustach. Raciborskie Niefiltrowane jest na pewno lepsze od zielonego i zostanie w mojej pamięci jako całkiem przyzwoite piwo.
Moja ocena: 6/10
He: Będę może trochę niekonsekwentny ale o dziwo Raciborskie Niefiltrowane wcale nie okazało się tak złym piwem jak się spodziewałem. Browar postarał się o klasyczny design na etykiecie który całkiem ładnie się prezentuję. Szkoda że zapachowo jest słabo bo poza nutą żelazistą i słodową właściwie nie czuć nic więcej. Piwo dzięki zawartym drożdżom po przelaniu do kufla prezentuje się prawie jak typowy przedstawiciel grona "pszeniczniaków" chociaż nie ma z nim nic wspólnego. W smaku dominuje słód jęczmienny i mam nadzieję że sam produkt wsadowy czyli jęczmień pochodzi z rejonów Raciborza bo na styku województwa śląskiego i opolskiego jest dużo barwnych upraw zbóż, więc czemu lokalni rolnicy mieli by przy okazji nie zarobić.Niestety trochę rozczarowuje piana, fakt jest ładna ale zbyt długo w kuflu nie zagościła. Gorycz praktycznie nie istnieje a metaliczno/słodowo/kwaskowy posmak jest w brew pozorom całkiem zjadliwy. Po wypiciu nie ma natrętnego posmaku ustach i podsumowując mam nadzieję że włodarzom browaru Zamkowego w Raciborzu uda się uwarzyć więcej dobrych a nawet lepszych trunków. Oczywiście to nie jest piwo wybitne ale porównując je do wszechobecnej masówki myślę że za cenę ~4 PLN można wypić całkiem dobre nie goryczkowe piwo.
Moja ocena: 6.5/10
Resume:
Aromat: 2/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 6/10
Cena: 4,10 PLN
Tym razem trafił nam się kolejny produkt browaru w Raciborzu pod nazwą "Raciborskie Niefiltrowane".
Pierwsze wzmianki o Browarze Zamkowym w Raciborzu pochodzą podobno z 1567 roku, co jest na tyle istotne jak fakt że Tyskie, Warka i inne browary mają 300-400 letnią historię warzenia piwa.
Browar w Raciborzu co jakiś czas pojawia się na półkach mniejszych i większych sklepów i co ciekawe niektórzy go bardzo cenią. Nam po złym wspomnieniu z Raciborskim Zielonym nadarzyła się sposobność skonsumowania Raciborskiego Niefiltrowanego.
Zawartość alkoholu: 5,0%
Zawartość ekstraktu: 12,0 %
She: Racibórz znam z telewizji i wiem że była u nich dawno temu wielka powódź, są trzy znane na cały świat fabryki Rafako, Mieszko i Henkel...i to właściwie tyle. Co do browaru Raciborskie Niefiltrowane totrunek sam w sobie nie urzeka w jakiś wybitny sposób. Zapach jest dosyć słaby, lekko metaliczny i odrobinę chmielowo-słodowy. Piwo jest dosyć mętne nie klarowne ale ma ładny słomkowy kolor. Na duży plus zawartość drożdży w butelce przez co odnosimy wrażenie że piwo jest staranniej warzone i "z pewnością piwowar osobiście wrzuca drożdże do każdej butelki". Trochę mam z tym piwem problem bo nie jest goryczkowe tylko słodowe. Smak jest lekko kwaskowy z mocną nutą słodkości. Moim zdaniem piwo dobrze komponuje się z wędzoną rybą bo wzajemne przenikanie smaków nie powoduje natrętnej słodyczy w ustach. Raciborskie Niefiltrowane jest na pewno lepsze od zielonego i zostanie w mojej pamięci jako całkiem przyzwoite piwo.
Moja ocena: 6/10
He: Będę może trochę niekonsekwentny ale o dziwo Raciborskie Niefiltrowane wcale nie okazało się tak złym piwem jak się spodziewałem. Browar postarał się o klasyczny design na etykiecie który całkiem ładnie się prezentuję. Szkoda że zapachowo jest słabo bo poza nutą żelazistą i słodową właściwie nie czuć nic więcej. Piwo dzięki zawartym drożdżom po przelaniu do kufla prezentuje się prawie jak typowy przedstawiciel grona "pszeniczniaków" chociaż nie ma z nim nic wspólnego. W smaku dominuje słód jęczmienny i mam nadzieję że sam produkt wsadowy czyli jęczmień pochodzi z rejonów Raciborza bo na styku województwa śląskiego i opolskiego jest dużo barwnych upraw zbóż, więc czemu lokalni rolnicy mieli by przy okazji nie zarobić.Niestety trochę rozczarowuje piana, fakt jest ładna ale zbyt długo w kuflu nie zagościła. Gorycz praktycznie nie istnieje a metaliczno/słodowo/kwaskowy posmak jest w brew pozorom całkiem zjadliwy. Po wypiciu nie ma natrętnego posmaku ustach i podsumowując mam nadzieję że włodarzom browaru Zamkowego w Raciborzu uda się uwarzyć więcej dobrych a nawet lepszych trunków. Oczywiście to nie jest piwo wybitne ale porównując je do wszechobecnej masówki myślę że za cenę ~4 PLN można wypić całkiem dobre nie goryczkowe piwo.
Moja ocena: 6.5/10
Resume:
Aromat: 2/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 6/10
Cena: 4,10 PLN
czwartek, 31 października 2013
Thurn und Taxis Hell
Dziś przyszło nam się zmierzyć z piwem z Regensburga a mianowicie Thurn und Taxis Hell.
Sama nazwa piwa nawiązuje do XVI w. niemieckiej rodziny książęcej która zasłynęła jako właściciele licznych browarów i zamków.
Co do gatunku piwa Hell jest odmianą lagera którą Niemcy nazywają m.in. Hell, Helles, Edelhelles, itp. Generalnie słowo Hell oznacza po niemiecku przymiotnik lekki, który odnosi się jedynie do koloru piwa a nie do jego zawartości alkoholu.
Zawartość alkoholu: 4,7%
Zawartość ekstraktu: brak na etykiecie (według informacji znalezionych w internecie 11,3%)
Czy Hell to piekielnie dobry trunek ? Poniżej parę słów na jego temat.
Za trunek dziękujemy naszemu zaprzyjaźnionemu koledze Arturowi bo trunek dojechał do nas aż z Monachium.
She: Piekielny hell to moim zdaniem całkiem udane piwo. Zapach może jakoś specjalnie nie powala bo jest ziemisty z wyczuwalną nutą chmielu i słodu, ale ogólnie rzecz ujmując nie jest natrętny i to jego pozytywny aspekt. Kolor jest piękny jasny słomkowy a samo piwo po przelaniu do kufla generuje bardzo ładną pianę złożoną z małych bąbelków która dosyć długo utrzymuje się w szkle. Piwo jest dosyć perliste i średnio wysycone dwutlenkiem węgla. Smak jest niezbyt treściwy ale wyczuwalna jest w nim wyraźna chmielowa goryczka. Pomimo tego że hell ma sugerować lekkość piwa to jest ono dosyć treściwe i czuć że piwo ma w sobie alkohol (sic.), co broń boże nie psuje smaku trunku. Dla mnie Turn und Taxis Hell to bardzo dobry reprezentant grupy Hell i mogę go polecić bez żadnych obaw.
Moja ocena: 7/10
He: I rozstąpiły się piekielne czeluście a z nich wypłynął trunek złocisty. Mówiąc szczerze Turn und Taxis Hell to całkiem dobre piwo. Właściwie to nie ma się do czego przyczepić. Kolor jest piękny jasno słomkowy z bardzo miłą dla oka pianą. Hell nie jest wodnisty za co ma u mnie dużego plusa. Uogólniając to kawał smacznego piwa mocno wyrazistego w smaku z wyraźną chmielową goryczką i lekko wyczuwalną nutą cynamonu. Jest lekko kwaskowe ale w tym wypadku to nic złego. Według etykiety w jego składzie oprócz chmielu i ekstraktu chmielowego znajdziemy również słód jęczmienny. Ja z czystym sumieniem piekielnego Thurn and Taxis Hell'a polecam bo to dobre piwo.
Moja ocena: 7/10
Resume:
Aromat: 4/10
Prezencja: 7.5/10
Kubki smakowe: 7/10
Cena: nieznana (prawdopodobnie ~1,00 EUR)
Sama nazwa piwa nawiązuje do XVI w. niemieckiej rodziny książęcej która zasłynęła jako właściciele licznych browarów i zamków.
Co do gatunku piwa Hell jest odmianą lagera którą Niemcy nazywają m.in. Hell, Helles, Edelhelles, itp. Generalnie słowo Hell oznacza po niemiecku przymiotnik lekki, który odnosi się jedynie do koloru piwa a nie do jego zawartości alkoholu.
Zawartość alkoholu: 4,7%
Zawartość ekstraktu: brak na etykiecie (według informacji znalezionych w internecie 11,3%)
Czy Hell to piekielnie dobry trunek ? Poniżej parę słów na jego temat.
Za trunek dziękujemy naszemu zaprzyjaźnionemu koledze Arturowi bo trunek dojechał do nas aż z Monachium.
She: Piekielny hell to moim zdaniem całkiem udane piwo. Zapach może jakoś specjalnie nie powala bo jest ziemisty z wyczuwalną nutą chmielu i słodu, ale ogólnie rzecz ujmując nie jest natrętny i to jego pozytywny aspekt. Kolor jest piękny jasny słomkowy a samo piwo po przelaniu do kufla generuje bardzo ładną pianę złożoną z małych bąbelków która dosyć długo utrzymuje się w szkle. Piwo jest dosyć perliste i średnio wysycone dwutlenkiem węgla. Smak jest niezbyt treściwy ale wyczuwalna jest w nim wyraźna chmielowa goryczka. Pomimo tego że hell ma sugerować lekkość piwa to jest ono dosyć treściwe i czuć że piwo ma w sobie alkohol (sic.), co broń boże nie psuje smaku trunku. Dla mnie Turn und Taxis Hell to bardzo dobry reprezentant grupy Hell i mogę go polecić bez żadnych obaw.
Moja ocena: 7/10
He: I rozstąpiły się piekielne czeluście a z nich wypłynął trunek złocisty. Mówiąc szczerze Turn und Taxis Hell to całkiem dobre piwo. Właściwie to nie ma się do czego przyczepić. Kolor jest piękny jasno słomkowy z bardzo miłą dla oka pianą. Hell nie jest wodnisty za co ma u mnie dużego plusa. Uogólniając to kawał smacznego piwa mocno wyrazistego w smaku z wyraźną chmielową goryczką i lekko wyczuwalną nutą cynamonu. Jest lekko kwaskowe ale w tym wypadku to nic złego. Według etykiety w jego składzie oprócz chmielu i ekstraktu chmielowego znajdziemy również słód jęczmienny. Ja z czystym sumieniem piekielnego Thurn and Taxis Hell'a polecam bo to dobre piwo.
Moja ocena: 7/10
Resume:
Aromat: 4/10
Prezencja: 7.5/10
Kubki smakowe: 7/10
Cena: nieznana (prawdopodobnie ~1,00 EUR)
środa, 23 października 2013
Schöfferhofer Hefeweizen
Długo się zastanawialiśmy czy umieścić tu recenzję Schöfferhofer'a bo chcąć nie chcąc będzie ona bardzo stronnicza i subiektywna.
Browar Schöfferhofer zaczerpnął swoją nazwę od XV wiecznego drukarza Petera Schöffer który był m.in. uczniem u sławnego Gutenberga. Pan Schöffer wsławił się tym że oprócz kopisty manuskryptów przypisuje mu się również wiele innowacji w zakresie druku takich jak datowanie, greckie znaki w druku, stosowanie kolorowego druku i wykrojników.
Tyle w ramach krótkiego intro odnośnie etymologi nazwy samego piwa, co natomiast kryje się w butelce.
Schöfferhofer to typowy niemiecki Hefeweizen można by rzec że to piwo popularne wręcz marketowo main-streamowe.
Zawartość ekstraktu: 11,6 %
Zawartość alkoholu: 5,0 %
She: Piwo znam i szanuje, ale niestety tym razem do recenzji się nie przyłożę bo mocna grypa nie pozwala mi na degustację smaku i zapachu więc oddam pole do popisu mojej drugiej połowie
Moja ocena: 6,5/10
He: Przepraszam ale od samego początku zaleci tandetą....jezu jak ja lubie to piwo !. Schöfferhofer Hefeweizen jest mi znany od dłuższego czasu i ani razy się na nim nie zawiodłem. Dla mnie to piwo bardzo poprawne, ale równocześnie nie pozostawiające złudzeń że mamy do czynienia z piwem dobrym, a wręcz bardzo dobrym. Zapach jak to w przypadku piw pszenicznych jest bananowy, cytrusowy (pomarańcz, grejfrut) z lekką nuta kwaśną i goździkową. Kolor może nie jest wybitny bo piwo jest dosyć mętne i nie robi piorunującego wrażenia. Całość wygląda jak kiepska mętna herbata ale piwo rozwija swój charakter w momencie przelania go do kufla. I tu zaczyna się cała radość bo piwo tworzy piękną pianę która bardzo długo się utrzymuje i stworzona jest z małych bąbelków. Schöfferhofer Hefeweizen jest piwem mało gazowanym i co najważniejsze nie jest wodnisty i bezpłciowy...on jest specyficzny i za to go lubię. Dochodzimy wreszcie do puenty czyli smaku a tu już tylko same superlatywy. Smak oczywiście jest pszeniczny, trochę chlebowy z wyczuwalną nutą bananową i pomarańczową (ciekawe czy projektując etykietę kierowali się smakami cytrusów bo jej kolor bardzo pasuje do wrażen smakowych). Dla kogoś mocna goryczka może wydawać się zbyt natrętna ale do tego piwa jakoś wybitnie mi ona pasuje. Piwo jest sycące i pozostawia bardzo przyjemny posmak w ustach. Ja mogę powiedzieć tyle mistrzowie browarnictwa i domorośli browarnicy pracujcie nad tym żeby takich piw było więcej bo WARTO.
Moja ocena: 8/10
Resume:
Aromat: 6/10
Prezencja: 8/10
Kubki smakowe: 7/10
Cena: ~1,25 EUR
Browar Schöfferhofer zaczerpnął swoją nazwę od XV wiecznego drukarza Petera Schöffer który był m.in. uczniem u sławnego Gutenberga. Pan Schöffer wsławił się tym że oprócz kopisty manuskryptów przypisuje mu się również wiele innowacji w zakresie druku takich jak datowanie, greckie znaki w druku, stosowanie kolorowego druku i wykrojników.
Tyle w ramach krótkiego intro odnośnie etymologi nazwy samego piwa, co natomiast kryje się w butelce.
Schöfferhofer to typowy niemiecki Hefeweizen można by rzec że to piwo popularne wręcz marketowo main-streamowe.
Zawartość ekstraktu: 11,6 %
Zawartość alkoholu: 5,0 %
She: Piwo znam i szanuje, ale niestety tym razem do recenzji się nie przyłożę bo mocna grypa nie pozwala mi na degustację smaku i zapachu więc oddam pole do popisu mojej drugiej połowie
Moja ocena: 6,5/10
He: Przepraszam ale od samego początku zaleci tandetą....jezu jak ja lubie to piwo !. Schöfferhofer Hefeweizen jest mi znany od dłuższego czasu i ani razy się na nim nie zawiodłem. Dla mnie to piwo bardzo poprawne, ale równocześnie nie pozostawiające złudzeń że mamy do czynienia z piwem dobrym, a wręcz bardzo dobrym. Zapach jak to w przypadku piw pszenicznych jest bananowy, cytrusowy (pomarańcz, grejfrut) z lekką nuta kwaśną i goździkową. Kolor może nie jest wybitny bo piwo jest dosyć mętne i nie robi piorunującego wrażenia. Całość wygląda jak kiepska mętna herbata ale piwo rozwija swój charakter w momencie przelania go do kufla. I tu zaczyna się cała radość bo piwo tworzy piękną pianę która bardzo długo się utrzymuje i stworzona jest z małych bąbelków. Schöfferhofer Hefeweizen jest piwem mało gazowanym i co najważniejsze nie jest wodnisty i bezpłciowy...on jest specyficzny i za to go lubię. Dochodzimy wreszcie do puenty czyli smaku a tu już tylko same superlatywy. Smak oczywiście jest pszeniczny, trochę chlebowy z wyczuwalną nutą bananową i pomarańczową (ciekawe czy projektując etykietę kierowali się smakami cytrusów bo jej kolor bardzo pasuje do wrażen smakowych). Dla kogoś mocna goryczka może wydawać się zbyt natrętna ale do tego piwa jakoś wybitnie mi ona pasuje. Piwo jest sycące i pozostawia bardzo przyjemny posmak w ustach. Ja mogę powiedzieć tyle mistrzowie browarnictwa i domorośli browarnicy pracujcie nad tym żeby takich piw było więcej bo WARTO.
Moja ocena: 8/10
Resume:
Aromat: 6/10
Prezencja: 8/10
Kubki smakowe: 7/10
Cena: ~1,25 EUR
wtorek, 22 października 2013
Palm
Z Palmem mamy same złe wspomnienia. Wiemy że to bardzo zły początek recenzji ale to sama prawda. Mieliśmy okazję pić Palm'a parę lat temu i była to droga przez mękę i widać z biegiem czasu nie wiele się zmieniło.
She: co tu dużo mówić/pisać o Palmie jest źle a nawet bardzo źle. Zapach mdły, wodnisty i równocześnie trochę ziemisty. Piwo ma ładny kolor to fakt ale smak psuje całe początkowe dobre wrażenie. Smak jest mdły, wodnisty i czuć w nim tani alkohol. Niby jakaś nuta słodowa istnieje ale nie zgadzam się z różnymi recenzjami które piszą że gdzieś tam w środku są orzechy (no chyba że ktoś miał okazję próbować innego sortu Palm'a). Właściwie więcej nie ma sensu pisać bo jeśli ktoś chce się udręczyć i lubi drogę przez mękę to może Palm mu posmakuje. Ja stanowczo odradzam.
Moja ocena: 1.5/10
He: Podobno z wiekiem rzeczy stają się szlachetniejsze...widać nie wszystkie. Po ostatniej przygodzie z Palmem zajęło nam chyba z 6 lat zanim ponownie trafił na nasze kubki smakowe i szału nie ma dupy nie urywa. Generalnie zgadzam się ze wszystkim o czym pisze She; ze swojej strony dodam tylko że ja coś tam wyczuwam tzn. trochę chmielowy/biszkoptowy posmak który łączy się z goryczką jak z taniego piwa za 2 PLN. Piwo ma mocno wyczuwalny posmak kwaskowy i żelazisty ale jest on na tyle natrętny że w żaden sposób nie poprawia smaku a wręcz jeszcze bardziej zniechęca. Ja również nie polecam tego trunku i mam nadzieję że kolejnego naszego spotkania nie będzie.
Moja ocena: 3,5/10
Resume:
Aromat: 1.5/10
Prezencja: 5/10
Kubki smakowe: 2.5/10
Cena: ~5 PLN
She: co tu dużo mówić/pisać o Palmie jest źle a nawet bardzo źle. Zapach mdły, wodnisty i równocześnie trochę ziemisty. Piwo ma ładny kolor to fakt ale smak psuje całe początkowe dobre wrażenie. Smak jest mdły, wodnisty i czuć w nim tani alkohol. Niby jakaś nuta słodowa istnieje ale nie zgadzam się z różnymi recenzjami które piszą że gdzieś tam w środku są orzechy (no chyba że ktoś miał okazję próbować innego sortu Palm'a). Właściwie więcej nie ma sensu pisać bo jeśli ktoś chce się udręczyć i lubi drogę przez mękę to może Palm mu posmakuje. Ja stanowczo odradzam.
Moja ocena: 1.5/10
He: Podobno z wiekiem rzeczy stają się szlachetniejsze...widać nie wszystkie. Po ostatniej przygodzie z Palmem zajęło nam chyba z 6 lat zanim ponownie trafił na nasze kubki smakowe i szału nie ma dupy nie urywa. Generalnie zgadzam się ze wszystkim o czym pisze She; ze swojej strony dodam tylko że ja coś tam wyczuwam tzn. trochę chmielowy/biszkoptowy posmak który łączy się z goryczką jak z taniego piwa za 2 PLN. Piwo ma mocno wyczuwalny posmak kwaskowy i żelazisty ale jest on na tyle natrętny że w żaden sposób nie poprawia smaku a wręcz jeszcze bardziej zniechęca. Ja również nie polecam tego trunku i mam nadzieję że kolejnego naszego spotkania nie będzie.
Moja ocena: 3,5/10
Resume:
Aromat: 1.5/10
Prezencja: 5/10
Kubki smakowe: 2.5/10
Cena: ~5 PLN
poniedziałek, 21 października 2013
Fuller's Bengal Lancer
Dziś mamy przyjemność opisać dla was piwo angielskie Fuller's, Bengal Lancer.
Bengal Lancer to piwo z gatunku IPA (India Pale Ale), które jako gatunek pierwszy raz gości na łamach naszego mikrobloga.
Na etykiecie niestety brak informacji dotyczącej ekstraktu, ale wiemy że piwo posiada zawartość alkoholu na poziomie 5,3%.
Trunek udało nam się nabyć w sieci sklepów Re-Re-Kum-Kum z okazji tygodnia piwnego i dla wszystkich z Was którzy wcześniej nie mieli kontaktu z piwami typu IPA Bengal Lancer może być właśnie tym pierwszy krokiem.
She: Zapach piwa jest dosyć specyficzny - z jednej strony mamy nuty ewidentnie cytrusowe, natomiast bardzo słabo wyczuwalna jest również nuta żywiczna (trochę w stylu kiepskiej jakości kadzidła). Kolor trunku jest bardzo ładny ciemno-bursztynowy. Co do smaku to niestety piwo nie powaliło mnie swoim stylem. Wyczuwalna jest słodowa i nuta wędzona (śliwka, suszona morela) ale równocześnie słabo wyczuwalny jest posmak raczej słabawy grejfruta/pomelo. Piwo ma u mnie bardzo dużego minusa za posmak alkoholu i to dosyć kiepskiej jakości. Podsumowując mnie ta IPA nie urzekła w żaden sposób i nie polecam jej nikomu (tym bardziej za to że została tak wysoko wyceniona co jeszcze bardziej deklasuje ją w moim osobistym rankingu).
Moja ocena: 3/10
He: She twierdzi że to nie IPA tylko (L)IPA a ja mam trochę inne zdanie na ten temat. Z pewnością Bengal Lancer to piwo inne niż wszystkie popularne lagery w naszym pięknym kraju miodem i piwem płynącym. Czy jest dobre....cóż jest średnie. Ostatnio ciągle trafiamy na piwa bez efektu WOW i Bengal Lancer jest kolejnym przedstawicielem tej grupy. Co do zapachu to w pełni zgadam się z tym co napisała She i mogę tylko dodać że jest on dosyć słabawy i jakoś specjalnie nie urzeka. Trunek nie jest wodnisty, jest średnio wysycony dwutlenkiem węgla. Piana utworzona z małych bąbelków i nie opada zbyt szybko więc można przyjemnie spoglądać na trunek podczas konsumpcji. Co do smaku ciężko go jakoś sklasyfikować w grupie piw wybitnych. Tak jak wspominała She mamy smak słodowy, śliwkowo-morelowy, cytrusowy i śmiałbym jeszcze dodać że bardzo słabo wyczuwalny posmak kardamonu. Gorycz piwa jest dosyć wyrazista ale na szczęście nie jest zbyt natarczywa. Dla mnie to piwo jest po prostu przeciętne, a stosunek ceny do jakości nie pozostawia złudzeń że ktoś nas lekko oszukał.
Moja ocena: 6.0/10
Resume:
Aromat: 3.5/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 5/10
Cena: 8.99 PLN (sieć sklepów Re-Re-Kum-Kum)
Bengal Lancer to piwo z gatunku IPA (India Pale Ale), które jako gatunek pierwszy raz gości na łamach naszego mikrobloga.
Na etykiecie niestety brak informacji dotyczącej ekstraktu, ale wiemy że piwo posiada zawartość alkoholu na poziomie 5,3%.
Trunek udało nam się nabyć w sieci sklepów Re-Re-Kum-Kum z okazji tygodnia piwnego i dla wszystkich z Was którzy wcześniej nie mieli kontaktu z piwami typu IPA Bengal Lancer może być właśnie tym pierwszy krokiem.
She: Zapach piwa jest dosyć specyficzny - z jednej strony mamy nuty ewidentnie cytrusowe, natomiast bardzo słabo wyczuwalna jest również nuta żywiczna (trochę w stylu kiepskiej jakości kadzidła). Kolor trunku jest bardzo ładny ciemno-bursztynowy. Co do smaku to niestety piwo nie powaliło mnie swoim stylem. Wyczuwalna jest słodowa i nuta wędzona (śliwka, suszona morela) ale równocześnie słabo wyczuwalny jest posmak raczej słabawy grejfruta/pomelo. Piwo ma u mnie bardzo dużego minusa za posmak alkoholu i to dosyć kiepskiej jakości. Podsumowując mnie ta IPA nie urzekła w żaden sposób i nie polecam jej nikomu (tym bardziej za to że została tak wysoko wyceniona co jeszcze bardziej deklasuje ją w moim osobistym rankingu).
Moja ocena: 3/10
He: She twierdzi że to nie IPA tylko (L)IPA a ja mam trochę inne zdanie na ten temat. Z pewnością Bengal Lancer to piwo inne niż wszystkie popularne lagery w naszym pięknym kraju miodem i piwem płynącym. Czy jest dobre....cóż jest średnie. Ostatnio ciągle trafiamy na piwa bez efektu WOW i Bengal Lancer jest kolejnym przedstawicielem tej grupy. Co do zapachu to w pełni zgadam się z tym co napisała She i mogę tylko dodać że jest on dosyć słabawy i jakoś specjalnie nie urzeka. Trunek nie jest wodnisty, jest średnio wysycony dwutlenkiem węgla. Piana utworzona z małych bąbelków i nie opada zbyt szybko więc można przyjemnie spoglądać na trunek podczas konsumpcji. Co do smaku ciężko go jakoś sklasyfikować w grupie piw wybitnych. Tak jak wspominała She mamy smak słodowy, śliwkowo-morelowy, cytrusowy i śmiałbym jeszcze dodać że bardzo słabo wyczuwalny posmak kardamonu. Gorycz piwa jest dosyć wyrazista ale na szczęście nie jest zbyt natarczywa. Dla mnie to piwo jest po prostu przeciętne, a stosunek ceny do jakości nie pozostawia złudzeń że ktoś nas lekko oszukał.
Moja ocena: 6.0/10
Resume:
Aromat: 3.5/10
Prezencja: 6/10
Kubki smakowe: 5/10
Cena: 8.99 PLN (sieć sklepów Re-Re-Kum-Kum)
czwartek, 17 października 2013
Klášter Ležák 11°
Witajcie,
dziś przyszło nam się zmierzyć z kolejnym trunkiem czeskiej myśli browarniczej a mianowicie Klášter Ležák.
Klášter Ležák to typowa czeska 11 która doskonale wpisuje się w nurt czeskich.
Piwo posiada 11% ekstraktu i ma 4,6% zawartości alkoholu.
She: Zapach Klášter'a jest zdecydowanie słodowy a dodatkowo lekko ziemisty i chmielowy. Uogólniając możemy wysnuć wniosek że zapach wpisuje się w kategorie ewidentnie chmielową. Barwa jest żółta i klarowna bez żadnego osadu. Piana dosyć wysoka ładnie nadbudowana bez dużych bąbli.W smaku Klášter Ležák 11° to typowe czeskie piwo w którym gorycz jest dosyć intensywna i smak jest ewidentnie chmielowy. Trunek jest lekko kwaskowy, jednak po czasie stwierdzam że gorycz która na początku była całkiem sympatyczna powoli robi się natrętna. Dodatkowo piwo ma lekki posmak cynamonowy.
Moja ocena: 4.5/10
He: Co mogę powiedzieć o Klášterze....generalnie to nie jest złe piwo. Jest normalne i to równocześnie jego największa wada i zaleta. Nie odczuwam jakichś ochów i achów (efektu WOW nie było) ale trunek jest całkiem zjadliwy. Zapach jest głównie chmielowy i może odrobinę ziemisty/metaliczny/estrowy. Podoba mi się piana która utworzyła ładną fakturę ale niestety trzymała się tylko kilka minut. Wysycenie dwutlenkiem węgla jest średnie natomiast bąbelki same w sobie są bardzo perliste i miło masują podniebienie. Klášter Ležák 11° jest mocno goryczkowy (można to lubić lub nie) i dodatkowo lekko kwaskowy. Najważniejsze że trunek sam w sobie nie jest wodnisty i za to ma duży plus. W smaku delikatnie (wręcz bardzo delikatnie) wyczuwalny jest posmak cynamonu. Może trafiła nam się taka butelka albo moje kubki smakowe są otumanione ale po kilku łykach odnosiłem wrażenie słabego posmaku taniego alkoholu (na szczęście nie był on natarczywy).
Moja ocena: 5/10
Resume:
Aromat: 5/10
Prezencja: 7/10
Kubki smakowe: 5.5/10
Cena: ~3.00 PLN
dziś przyszło nam się zmierzyć z kolejnym trunkiem czeskiej myśli browarniczej a mianowicie Klášter Ležák.
Klášter Ležák to typowa czeska 11 która doskonale wpisuje się w nurt czeskich.
Piwo posiada 11% ekstraktu i ma 4,6% zawartości alkoholu.
She: Zapach Klášter'a jest zdecydowanie słodowy a dodatkowo lekko ziemisty i chmielowy. Uogólniając możemy wysnuć wniosek że zapach wpisuje się w kategorie ewidentnie chmielową. Barwa jest żółta i klarowna bez żadnego osadu. Piana dosyć wysoka ładnie nadbudowana bez dużych bąbli.W smaku Klášter Ležák 11° to typowe czeskie piwo w którym gorycz jest dosyć intensywna i smak jest ewidentnie chmielowy. Trunek jest lekko kwaskowy, jednak po czasie stwierdzam że gorycz która na początku była całkiem sympatyczna powoli robi się natrętna. Dodatkowo piwo ma lekki posmak cynamonowy.
Moja ocena: 4.5/10
He: Co mogę powiedzieć o Klášterze....generalnie to nie jest złe piwo. Jest normalne i to równocześnie jego największa wada i zaleta. Nie odczuwam jakichś ochów i achów (efektu WOW nie było) ale trunek jest całkiem zjadliwy. Zapach jest głównie chmielowy i może odrobinę ziemisty/metaliczny/estrowy. Podoba mi się piana która utworzyła ładną fakturę ale niestety trzymała się tylko kilka minut. Wysycenie dwutlenkiem węgla jest średnie natomiast bąbelki same w sobie są bardzo perliste i miło masują podniebienie. Klášter Ležák 11° jest mocno goryczkowy (można to lubić lub nie) i dodatkowo lekko kwaskowy. Najważniejsze że trunek sam w sobie nie jest wodnisty i za to ma duży plus. W smaku delikatnie (wręcz bardzo delikatnie) wyczuwalny jest posmak cynamonu. Może trafiła nam się taka butelka albo moje kubki smakowe są otumanione ale po kilku łykach odnosiłem wrażenie słabego posmaku taniego alkoholu (na szczęście nie był on natarczywy).
Moja ocena: 5/10
Resume:
Aromat: 5/10
Prezencja: 7/10
Kubki smakowe: 5.5/10
Cena: ~3.00 PLN
piątek, 4 października 2013
Branik Ležák
W dniu dzisiejszym mamy do dyspozycji czeskiego low-costa. Piwo Branik to marka należąca do koncernu Staropramen i jej targetem są piwa trochę niższych lotów a więc docelowo tańsze i dla innego typu konsumenta. Co by nie powiedzieć to większość piwnych napitków z rynku czeskiego to tzw. "niekopki" ale nam zależy na opisywaniu smaków więc ten aspekt kulturalnie i z grzecznością pomijamy.
She: Zapach piwa nie urzeka i jest dosyć słaby nieomal niewyczuwalny. Piwo pachnie minimalnie słodem i chmielem + dodatkowo po włożeniu całego nosa do kufla pojawia się bardzo słaba nuta ziemista (mech ?). Piwo ma ładny kolor słomkowy ale niestety jest bardzo słabo wysycone gazem. Smak jest poprawny i nic więcej o nim powiedzieć nie można. W piwie wyczuwalna jest lekka nuta chmielowa i utrzymujący się stale lekko metaliczny posmak. Goryczka praktycznie nie istnieje i piwo pozostawia dosyć znośny posmak w ustach jeszcze przez krótki czas od skończenia degustacji.
Moja ocena: 5/10
He: Ja z tym piwem mam dosyć duży problem. Gdy rozpatrzymy stosunek ceny do jakości to w porównaniu do kilku polskich napitków jest całkiem ok ale smak aż tak mocno nie urzeka. Zapach jest lekko chmielowy i ziemisty ale tak słaby że można by rzec że po prostu pachnie niczym (patrz tanim piwem). Kolor jest ciekawy ale słabe wysycenie i niska piana która utrzymuje się w porywach do 2 minut powoduje że jakoś piwo nie robi na mnie tak zwanego efektu "WOW". Smak jest normalny bez żadnych udziwnień, lekko metaliczny odrobinę chmielowy i to właściwie tyle bo reszta jest całkiem nijaka. Podoba mi się za to jedna istotna cecha z punktu widzenia letniego piwkowania (tak wiem lato już się skończyło) nad wodą lub przy grilu; co by nie mówić o Braniku to świetnie gasi pragnienie i jest dosyć orzeźwiający przez co wydaje się ciekawą alternatywą na letnie popołudniowe spędzanie czasu.
Moja ocena: 5.5-6/10 (oczywiście w swojej kategorii cenowej)
Resume:
Aromat: 2/10
Prezencja: 5.5/10
Kubki smakowe: 5/10 (w swojej kategorii cenowej porównując je do polskich odpowiedników nie jest z nim aż tak źle)
Cena: ~2.50 PLN
She: Zapach piwa nie urzeka i jest dosyć słaby nieomal niewyczuwalny. Piwo pachnie minimalnie słodem i chmielem + dodatkowo po włożeniu całego nosa do kufla pojawia się bardzo słaba nuta ziemista (mech ?). Piwo ma ładny kolor słomkowy ale niestety jest bardzo słabo wysycone gazem. Smak jest poprawny i nic więcej o nim powiedzieć nie można. W piwie wyczuwalna jest lekka nuta chmielowa i utrzymujący się stale lekko metaliczny posmak. Goryczka praktycznie nie istnieje i piwo pozostawia dosyć znośny posmak w ustach jeszcze przez krótki czas od skończenia degustacji.
Moja ocena: 5/10
He: Ja z tym piwem mam dosyć duży problem. Gdy rozpatrzymy stosunek ceny do jakości to w porównaniu do kilku polskich napitków jest całkiem ok ale smak aż tak mocno nie urzeka. Zapach jest lekko chmielowy i ziemisty ale tak słaby że można by rzec że po prostu pachnie niczym (patrz tanim piwem). Kolor jest ciekawy ale słabe wysycenie i niska piana która utrzymuje się w porywach do 2 minut powoduje że jakoś piwo nie robi na mnie tak zwanego efektu "WOW". Smak jest normalny bez żadnych udziwnień, lekko metaliczny odrobinę chmielowy i to właściwie tyle bo reszta jest całkiem nijaka. Podoba mi się za to jedna istotna cecha z punktu widzenia letniego piwkowania (tak wiem lato już się skończyło) nad wodą lub przy grilu; co by nie mówić o Braniku to świetnie gasi pragnienie i jest dosyć orzeźwiający przez co wydaje się ciekawą alternatywą na letnie popołudniowe spędzanie czasu.
Moja ocena: 5.5-6/10 (oczywiście w swojej kategorii cenowej)
Resume:
Aromat: 2/10
Prezencja: 5.5/10
Kubki smakowe: 5/10 (w swojej kategorii cenowej porównując je do polskich odpowiedników nie jest z nim aż tak źle)
Cena: ~2.50 PLN
środa, 2 października 2013
Hasseröder Fürstenbräu Granat
Nadejszła wiekopomna chwila....stop to przecież nie ta bajka :)
Dziś odwiedzili nas ponownie Niemcy ze swoim Hasseröder, Fürstenbräu Granat.
"Granat" bo tak mamy zamiar je nazywać skrótowo to piwo marcowe o zawartości alkoholu 5,8% z przepiekną etykietą nawiązującą do tradycyjnych emblematów z dawnych czasów (za to duży plus).
Czy granat urzeka czy rozrywa kubki smakowe to pytanie na dłuższą dyskusję bo pomimo bardzo pochlebnych recenzji na różnych portalach oceniających piwa na nas szczególnego wrażenia nie wywarł (ale o tym poniżej)
She: Zapach jest dosyć przyjemny pachnie głównie karmelem i jest to miła nuta, aczkolwiek nie podoba mi się wyczuwalny zapach taniego biedronkowego alkoholu który psuje pierwsze dobre wrażenie. Piwo ma piękny kolor bursztynowy za który należy się pochwała, bo bardzo dobrze prezentuję się po przelaniu do kufla. "Granat" ma przyjemną konsystencję z wyczuwalną dużą ilością bąbelków CO2. Smak jest mocny (dla mnie nawet za mocny) i treściwy. Czuć nutę słodową i karmelową. Spieramy się z He czy goryczka to posmak orzechowy czy bardziej słaba nuta laski cynamonowej, ale rozwinięcie tej kwestii pozostawimy smakoszom. Ja nie jestem nim zachwycona. Można lubić piwa marcowe bo jest kilka które pije się naprawdę z przyjemnością, jednakże "Granat" to nie moja bajka i w żaden sposób mnie nie rozerwał.
Moja ocena: 3/10
He: Co tu dużo mówić bardzo "Granat" jaki jest każdy widzi. Lubię piwa o niezbyt natrętnym zapachu ale w tym przypadku czuję się delikatnie rozczarowany. Niby jest nuta karmelowa ale czemu towarzyszy jej męcząca nuta taniego alkoholu i amoniaku (może trafił nam się jakiś felerny egzemplarz na testing). Po przelaniu do kufla "Granat" bardzo ładnie nadbudowuje pianę, ale szkoda że przy okazji tworzą się duże bąble które nie są już tak estetyczne. Jest średnio nasycone gazem, ale rzekłbym ten gaz jest perlisty bo wyczuwalne małe bąbelki przyjemnie masują podniebienie. Co do smaku to szału niestety nie ma czuć słód, delikatną nutę karmelową i coś co jedni opisują jako posmak orzechów (chyba jakichś tanich prażonych włoskich) lub jakieś wtrącenie korzenne. Smak generalnie jest ok, ale tylko ok. Nie ma ochów i achów bo właściwie nic w tym piwie nie urzeka jakoś wybitnie. Co ciekawe po n-tym łyku dałbym sobie uciąć prawą rękę (na szczęście jestem leworęczny) że wyczuwalny jest posmak aspiryny (kojarzy mi się to z niedobrym słowackim piwem Saris). Pomimo pięknej etykiety bardzo tradycyjnej nie mogę powiedzieć nic więcej dobrego o "Granacie" niż po prostu "ot kolejny przeciętniak".
Moja ocena: 4.5/10
Resume:
Aromat: 5/10
Prezencja: 7/10
Kubki smakowe: 3.5-4/10
Cena: ~0,8 EUR
Dziś odwiedzili nas ponownie Niemcy ze swoim Hasseröder, Fürstenbräu Granat.
"Granat" bo tak mamy zamiar je nazywać skrótowo to piwo marcowe o zawartości alkoholu 5,8% z przepiekną etykietą nawiązującą do tradycyjnych emblematów z dawnych czasów (za to duży plus).
Czy granat urzeka czy rozrywa kubki smakowe to pytanie na dłuższą dyskusję bo pomimo bardzo pochlebnych recenzji na różnych portalach oceniających piwa na nas szczególnego wrażenia nie wywarł (ale o tym poniżej)
She: Zapach jest dosyć przyjemny pachnie głównie karmelem i jest to miła nuta, aczkolwiek nie podoba mi się wyczuwalny zapach taniego biedronkowego alkoholu który psuje pierwsze dobre wrażenie. Piwo ma piękny kolor bursztynowy za który należy się pochwała, bo bardzo dobrze prezentuję się po przelaniu do kufla. "Granat" ma przyjemną konsystencję z wyczuwalną dużą ilością bąbelków CO2. Smak jest mocny (dla mnie nawet za mocny) i treściwy. Czuć nutę słodową i karmelową. Spieramy się z He czy goryczka to posmak orzechowy czy bardziej słaba nuta laski cynamonowej, ale rozwinięcie tej kwestii pozostawimy smakoszom. Ja nie jestem nim zachwycona. Można lubić piwa marcowe bo jest kilka które pije się naprawdę z przyjemnością, jednakże "Granat" to nie moja bajka i w żaden sposób mnie nie rozerwał.
Moja ocena: 3/10
He: Co tu dużo mówić bardzo "Granat" jaki jest każdy widzi. Lubię piwa o niezbyt natrętnym zapachu ale w tym przypadku czuję się delikatnie rozczarowany. Niby jest nuta karmelowa ale czemu towarzyszy jej męcząca nuta taniego alkoholu i amoniaku (może trafił nam się jakiś felerny egzemplarz na testing). Po przelaniu do kufla "Granat" bardzo ładnie nadbudowuje pianę, ale szkoda że przy okazji tworzą się duże bąble które nie są już tak estetyczne. Jest średnio nasycone gazem, ale rzekłbym ten gaz jest perlisty bo wyczuwalne małe bąbelki przyjemnie masują podniebienie. Co do smaku to szału niestety nie ma czuć słód, delikatną nutę karmelową i coś co jedni opisują jako posmak orzechów (chyba jakichś tanich prażonych włoskich) lub jakieś wtrącenie korzenne. Smak generalnie jest ok, ale tylko ok. Nie ma ochów i achów bo właściwie nic w tym piwie nie urzeka jakoś wybitnie. Co ciekawe po n-tym łyku dałbym sobie uciąć prawą rękę (na szczęście jestem leworęczny) że wyczuwalny jest posmak aspiryny (kojarzy mi się to z niedobrym słowackim piwem Saris). Pomimo pięknej etykiety bardzo tradycyjnej nie mogę powiedzieć nic więcej dobrego o "Granacie" niż po prostu "ot kolejny przeciętniak".
Moja ocena: 4.5/10
Resume:
Aromat: 5/10
Prezencja: 7/10
Kubki smakowe: 3.5-4/10
Cena: ~0,8 EUR
czwartek, 26 września 2013
Köstritzer Schwarzbier
Dziś mamy przyjemność opowiedzieć w kilku słowach o piwie Köstritzer Schwarzbier.
Z informacji jakie udało nam się znaleźć piwo Köstritzer w chwili obecnej jest warzone Bad Kostritz a sam browar jest częścią holdingu Bitburger. Podbno sam Goethe był wielkim smakoszem tego piwa, ale niestety nie jesteśmy w stanie tego w żaden sposób zweryfikować..
Köstritzer Schwarzbier to czarny lager o bardzo przyjaznym dla oka kolorze zbliżonym do Coca-Coli.
Z informacji jakie udało nam się znaleźć piwo Köstritzer w chwili obecnej jest warzone Bad Kostritz a sam browar jest częścią holdingu Bitburger. Podbno sam Goethe był wielkim smakoszem tego piwa, ale niestety nie jesteśmy w stanie tego w żaden sposób zweryfikować..
Köstritzer Schwarzbier to czarny lager o bardzo przyjaznym dla oka kolorze zbliżonym do Coca-Coli.
She: Zapach piwa
jest dosyć intensywny i przywodzi na myśl palony karmel lub gorzką czekoladę z
delikatną nutą korzenną. Podoba mi się kolor piwa i jego faktura. Piwo jest
bardzo mało gazowane i podczas degustacji gaz jest słabo wyczuwalny. Smak jest
intrygujący gdyż ewidentnie jako główną najintensywniejszą nutę wyczuwam gorzką
czekoladę i smak mocnej palonej kawy. Co zaskakujące w piwie jest również
obecny posmak kwaskowy który kojarzy mi się z palonym czarnym słonecznikiem. Niestety
piwo jest też trochę wodniste przez co nie jestem nim aż tak zachwycona jak He.
Moja ocena: 5/10
Moja ocena: 5/10
He: Dla mnie
rewelacja. Pierwszy raz miałem okazję kosztować lanego Köstritzer’a kilka
miesięcy temu w Magdeburgu i zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zapach
trunku tak jak wspomniała She kojarzy się z gorzką czekoladą, przyprawami
korzennymi i palonym słodem jęczmiennym. Niestety piwo rozczarowuje pianą która
jest mówiąc słaba dość niska i nie utrzymuje się zbyt długo. Co do smaku to w
tym momencie zaczynają się same superlatywy. Smak jest intensywny mocno
czekoladowy. Gorycz jest dość wyważona i nie tłumi pozostałych wrażeń. Wyczuwam
również posmak wędzonej śliwki, mocnej parzonej kawy przypalonych ziaren. Na
mnie Köstritzer robi bardzo dobre wrażenie i nazwałbym go niemieckim Guinnessem
chociaż te piwa nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego; co nie zmienia faktu
że zwolennicy Guinnessa na pewno się nie zawiodą.
Moja ocena: 7/10
Moja ocena: 7/10
Resume:
Aromat: 5/10
Prezencja: 8/10
Kubki smakowe: 7/10
Cena: ~1,2 EUR
Aromat: 5/10
Prezencja: 8/10
Kubki smakowe: 7/10
Cena: ~1,2 EUR
Subskrybuj:
Posty (Atom)